Squash to jedna z tych gier, gdzie integralną częścią rozgrywki jest przeciwnik. Nie ścigamy się, nie wyczyniamy punktowanych ewolucji, ale robimy wszystko, by biegająca obok nas osoba z rakietą zdobyła mniej punktów od nas i przegrała mecz. Aby jednak można było mówić o sprawiedliwej rozgrywce, podobnie jak we wszystkich innych grach, których istotą jest pojedynek, trzeba wskazać osobę rozpoczynającą rozgrywkę.

Jak robi się to w squashu? Bardzo prosto. Wystarczy zakręcić rakietą i poczekać aż ta upadnie na ziemię. Co ta czynność nam daje? To samo co rzut monetą podczas rozpoczynania meczu piłki nożnej.

Jeden z graczy wybiera stronę rakiety i gdy to ta strona będzie widoczna po upadku rakiety, szczęśliwy gracz rozpoczyna. A jak odróżnić obie strony squashowej rakiety od siebie? To proste. Tylko na jednej z nich nadrukowane jest logo producenta.

Wystarczy więc, że gracz wybierze stronę z logo albo pustą. Taki zabieg sprawia, że przewaga wynikające z możliwości rozpoczęcia pojedynku jest przydzielana sprawiedliwie. Trudno byłoby wskazać inne kryteria, zgodnie z którymi jeden z graczy miałby zaczynać pojedynek – przynajmniej dopóki mowa o pojedynczym meczu, a nie rozgrywkach turniejowych.

Oczywiście losowe prawo serwisu przyznawane jest graczowi tylko na początku. Gracz następnie serwuje z wybranego pola i jeśli zdobędzie punkt, kolejny serw zaczyna z drugiego pola serwisowego. Jeśli punkt zdobędzie przeciwnik, wówczas to on wybiera pole i zaczyna zagrywa piłkę, aż do kolejnej straty punktu.